Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Obudzili się! Zwycięstwo, które da utrzymanie?
Jakub Białek
2015 maja 29, 20:28

Wreszcie! Korona Kielce po raz pierwszy wygrała w rundzie finałowej. Choć trzymali w niepewności do samego końca, kielczanie zrobili milowy krok w kierunku utrzymania! Teraz ekstraklasa nie może im się już wymknąć z rąk!

 Od samego początku meczu Korona starała się grać dość rozsądnie – z jednej strony ofensywnie, kreując sobie sytuacje bramkowe, z drugiej – ostrożnie, żeby przypadkiem nie nadziać się na kontrę. A mimo to w pierwszej połowie dwa razy pod bramką kielczan zapachniało golem, ale zarówno Bartosz Szeliga jak i Kamil Wilczek – do czego w tym sezonie raczej nie przyzwyczaił – nie umieli wykorzystać sytuacji sam na sam. Piłka wpadła za to do bramki po przeciwległej stronie boiska – Przemysław Trytko w 36. minucie z zimną krwią sfinalizował akcję Oliviera Kapo, który z łatwością przedarł się w pole karne i wyłożył futbolówkę swojemu koledze z napadu. Przytomności umysłu nie zachowali za to Sergiej Pilipczuk, który wcześniej będąc kilka metrów przed bramką przestrzelił i Vlastimir Jovanović – ten z kolei chyba był zdziwiony, że w polu bramkowym piłka niespodziewanie spadła pod jego nogi. Wystarczyło zamknąć oczy i przedziurawić siatkę, ale on kopnął piłkę z impetem anemika.

W drugiej części gry „złocisto-krwiści” cofnęli się, co szybko się na nich zemściło. W 55. minucie po strzale Szeligi Vytautas Cerniauskas zbił piłkę do boku, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że ta spadła wprost na głowę Pawła Moskwika. Młody obrońca Piasta nie mógł tego nie trafić. Po straceniu bramki, gospodarze ruszyli na bramkę rywali. Trudno im odmówić determinacji – próbowali kreować akcje, szukali siebie nawzajem, ale zawsze czegoś brakowało. Mało kto na stadionie spodziewał się, że Korona może dać radę strzelić bramkę. Ale za to właśnie kochamy futbol. Doliczony czas gry, zamieszanie w polu karnym. Do piłki dopada Jovanović i pewnym strzałem umieszcza piłkę w siatce. Dzięki trzem punktom, piłkarze Korony z podniesionym czołem będą oglądać jutrzejsze bezpośrednie starcie dwóch rywali w walce o utrzymanie: Zawiszy Bydgoszcz i GKS-u Bełchatów.

Korona Kielce - Piast Gliwice 2:1 (1:0)

Bramki: Trytko (36'), Jovanović (91') - Moskwik (51')

Korona: Cerniauskas – Klemenz, Malarczyk, Golański, Leandro – Jovanović, Fertovs, Pilipczuk (71. Cebula), Kapo, Kiełb – Trytko (86. Porcelis)

Piast: Szmatuła – Klepczyński, Horvath, Hebert, Moskwik – Szeliga, Carles Martinez, Hanzel (80. Osyra), Zivec (61. Podgórski), Vassiljev, Wilczek (48. Badia)

Żółta kartka: Jovanović

 

CZYTAJ DALEJ