Mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała był ostatnim w barwach Korony dla Jacka Kiełba. Zawodnik poinformował po spotkaniu, że odchodzi z klubu. Prezes Marek Paprocki chce jednak jeszcze rozmawiać z "Rybą" o jego decyzji.
Kiełb opuścił piątkowy pojedynek kilka minut przed końcem spotkania ze łzami w oczach. Po meczu łamiącym się głosem wytłumaczył dlaczego tak się stało. - Miałem z Koroną kontrakt 2+1 i wcześniej było już ustalone, że ta umowa nie zostanie przedłużona. Zmiana nie była tym spowodowana, bo po prostu nie miałem już sił na grę, ale fajnie wyszło. To pożegnanie to na pewno wielkie emocje z mojej strony, ale już nie rozmawiajmy o tym. Wiadomo jak bardzo jestem związany z Koroną - mówi.
Prawoskrzydłowy spędził w Koronie łącznie 8 lat. Najpierw grał w niej w latach 2005-2010, do Kielc wrócił w 2013 roku po nieudanej przygodzie w Lechu Poznań, w którym grał zaledwie sezon. Z Lecha był też wypożyczany do Polonii Warszawa, a także do Korony.
- Ja nie chce żadnych podziękowań. To ja dziękuje, bo Korona jest w moim sercu i zawsze tak będzie. To na pewno uczucie, którego nie sposób opisać i stąd te emocje i łzy - dodaje "Ryba".
Jak się jednak dowiedzieliśmy odejście Kiełba wcale jeszcze nie jest przesądzone. Prezes Marek Paprocki jutro ma z nim umówione spotkanie, na którym być może zaproponuje mu nową umowę.
{audio}Jacek Kiełb|kiekon.mp3{/audio}