W związku z nagłym załamaniem pogody, świętokrzyscy strażacy interweniowali minionej doby (22-23 maja) aż 41 razy – przekazał nam dyżurny komendy wojewódzkiej.
Najwięcej interwencji odnotowano w powiatach włoszczowskim i kieleckim.
– Dwadzieścia razy wyjeżdżaliśmy do tzw. wiatrołomów, czyli połamanych przez wiatr drzew. Również do licznych podtopień, gdzie musieliśmy pompować wodę. Dochodziło również do zerwania linii energetycznych – wyliczał dyżurny.
W sumie strażacy interweniowali 65 razy. W 55 przypadkach były to tzw. miejscowe zagrożenia, czyli m.in. kolizje. Dziesięć razy mundurowi wyjeżdżali do pożarów. Jeden z nich miał miejsce w Smykowie. Tam płonęło poddasze domu. Na szczęście w budynku nikogo nie było.