Wraz z wiosenną aurą, na dobre powrócił problem związany z wypalaniem traw. W trakcie minionego weekendu świętokrzyscy strażacy przeszło 250 razy gasili płonące trawy i nieużytki. 93 procent takich zdarzeń to podpalenia.
W wyniku wspomnianych pożarów spłonęło blisko 100 hektarów gruntów.
– W 17 przypadkach pożar przeniósł się na lasy: ogień nie zna granic administracyjnych i rozprzestrzenia się wszędzie tam, gdzie znajdzie warunki do dalszego rozwoju. A obecna, sucha aura niestety bardzo temu sprzyja. Tylko od ludzi zależy to, jak sytuacja się rozwinie. Niestety województwo świętokrzyskie co roku znajduje się w niechlubnej czołówce, jeśli chodzi o ten proceder. Te podpalenia są śmiertelnie niebezpieczne – przestrzega st. kpt. Marcin Bajur z Komendy Wojewódzkiej PSP w Kielcach.
Od początku tego roku świętokrzyscy strażacy już 586 razy wyjeżdżali do pożarów traw. Spaleniu uległo 221 hektarów gruntów. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.
– W całym ubiegłym roku pożarów traw było 2780. W 2025 roku już w styczniu mieliśmy pożary traw, w lutym notowaliśmy prawdziwy wysyp – mówi strażak.
Za wypalanie traw grozi grzywna nawet do 30 tysięcy złotych. Jeśli sprawca narazi na niebezpieczeństwo czyjeś zdrowie i życie, może spędzić nawet 10 lat w więzieniu.