Akademia Przyszłości to nowatorski program edukacyjny stworzony przez Stowarzyszenie Wiosna. Jest on skierowany do uczniów szkół podstawowych. Jego celem jest stworzenie dziecku takich warunków, by przeszło od porażki w szkole do sukcesu w życiu.
Na stronie internetowej projektu czytamy: „Nie mówimy dziecku, że może być bogate. My je sadzamy w fotelu prezesa dużej firmy. Nie mówimy, że może kiedyś studiować. Już dzisiaj chodzi na inauguracje na uczelnie. To są doświadczenia, które przemieniają dzieci od środka.” Te słowa potwierdzili Artur Saktura i Aleksandra Kopeć, wolontariusze Akademii Przyszłości.
- Działamy przede wszystkim lokalnie, choć na terenie całej Polski. Głównie w większych miastach wojewódzkich - mówi Artur. - W wyborze dzieci przynależących do programu pomagają nam pedagodzy szkolni. To oni ustalają z liderem kolegium, czyli tak zwanym szefem wolontariuszy w danej placówce, które dzieci najbardziej potrzebują naszego wsparcia. Dotyczy to głównie uczniów z klas od pierwszej do szóstej. Klasy siódme są wyjątkiem. W ich przypadku musimy podjąć mądrą decyzję i bardzo dokładnie przeprowadzić selekcję. Praca, którą wykonujemy, może być dla nich już niekoniecznie tak rozwojowa i interesująca, jak w przypadku młodszych - dodaje.
Problemy, z którymi zmagają się mali podopieczni są różne. Najczęściej dotyczą kłopotów z nauką, które, jak twierdzą wolontariusze, są wynikiem innych zmartwień.
- Przede wszystkim te dzieci często są wyłączone społecznie. Trudno jest im się odnaleźć w grupie, nie mają przyjaciół, ani wsparcia ze strony rodziców - zauważa Aleksandra. - My staramy się takie dzieci wspierać mentalnie i towarzyszyć w ich rozwoju, żeby wiedziały, iż mogą na nas liczyć i zawsze z nami porozmawiać. Staramy się też dociec, czy aby na pewno nauka stanowi problem dla dziecka, bo to nie zawsze jest prawda. Czasem problem leży głębiej. Dzieci zmagają się z nowoczesną biedą, czyli brakiem czasu ze strony rodziców, dlatego staramy się być dla nich starszą siostrą i bratem - opowiada wolontariuszka.
Spotkania z dziećmi odbywają się co najmniej raz w tygodniu i trwają godzinę. - Musimy je bardzo urozmaicać i wykazywać się ogromną kreatywnością. Nie mamy ściśle określonego programu, sami go tworzymy. Mój podopieczny ma duże problemy z matematyką. Z kolei bardzo lubi piłkę nożną, więc staram się łączyć jego słabość z jego pasją. Liczymy gole, analizujemy składy drużynowe i przy okazji uczymy się - tłumaczy Aleksandra.
W Kielcach programem została objęta Szkoła Podstawowa numer 19, gdzie tegoroczna rekrutacja już się zakończyła. Wolontariusze jednak wciąż poszukują osób chętnych do współpracy z Akademią Przyszłości w Sandomierzu. Swoją kandydaturę można zgłosić poprzez stronę internetową www.akademiaprzyszlosci.org.pl.
Oprócz wolontariuszy poszukiwani są również darczyńcy. 329 uczniów w całej Polsce wciąż czeka na swój indeks. - Naszych podopiecznych nazywamy małymi studentami, stąd mówimy, że darczyńcy fundują im indeksy, ale tak w rzeczywistości to jest przenośnia. Jeden indeks to koszt tysiąca złotych. Wpłacone pieniądze są później przeznaczane na przykład na materiały do pracy z dzieckiem, ale również na organizacje wycieczek. Kwotę można uiścić samodzielnie, ale również można to zrobić w grupie. Niekoniecznie w tym celu musimy zrzeszać ze sobą swoich znajomych, możemy dołączyć się do już organizowanej przez kogoś w kraju zbiórki - informuje Artur.