Article Object
(
[config:Article:private] => Array
(
)
[id] => 33564
[article_title] => Lekarz odmówił przewiezienia pacjenta do szpitala, w którym ten się leczył. Rodzina sama go tam zawiozła
[post_introtxt] => Czy lekarz karetki pogotowia ratunkowego, który przyjechał do ciężko chorego, miał prawo żądać przewiezienia go do szpitala odległego o 80 kilometrów, zamiast lecznicy położonej o 15 kilometrów od domu pacjenta? I to pomimo, że lekarze z tego drugiego szpitala prowadzili chorego i uczulali go, by w razie komplikacji zgłosił się właśnie do nich? – Wuj był w bardzo ciężkim stanie, wezwaliśmy karetkę, ale pan doktor nie chciał nam pomóc, był nieugięty – opowiada kobieta. Pytanie - dlaczego?
[post_content] => – Wujek leczył się już dwa i pół roku, miał raka płuc. Często brakowało mu powietrza i chociaż w domu miał odpowiednią aparaturę tlenową, to tego dnia jego stan był na tyle krytyczny, że sprzęt, którym dysponowaliśmy na miejscu nie pomógł mu. Wezwaliśmy karetkę pogotowia, przyjechał pan doktor i dwóch sanitariuszy, po zbadaniu stwierdzili, że pacjent musi zostać przewieziony do szpitala. Ale nie do Proszowic, gdzie się leczył, lecz odległej o... 80 kilometrów Czerwonej Góry - opowiada kobieta.
- Powiedzieliśmy lekarzowi, że mamy zaświadczenie od ordynatora ze szpitala w Proszowicach, że pacjent jest tam leczony i tam powinien zostać przewieziony, czyli dosłownie 15 kilometrów od domu wujka. Doktor, który przyjechał w karetce, stanowczo odmówił naszej prośbie. Powiedział, że nie zawiezie tam pacjenta, tylko do szpitala w Czerwonej Górze. Ostatecznie wuj podpisał podsunięte przez lekarza zaświadczenie, że odmawia przewiezienia go właśnie tam. Byliśmy bardzo zaskoczeni zachowaniem doktora. W końcu sami przewieźliśmy wuja do szpitala w Proszowicach, bo baliśmy się o jego zdrowie, a od Czerwonej Góry dzieliła nas godzina drogi. Niestety, wuj zmarł trzy dni po tym incydencie – dodaje słuchaczka.
O komentarz zapytaliśmy Martę Solnicę, dyrektorkę Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego. – Karetka ratunkowa zawozi pacjenta do najbliższego szpitala, oddziału ratunkowego lub szpitala wskazanego przez dyspozytora medycznego, a jeśli jest w niej lekarz, to on wskazuje szpital według schorzenia pacjenta. Zlecenie, o którym mówi rodzina pacjenta, czyli dokument wskazujący na konkretny szpital, dotyczy transportu sanitarnego Podstawowej Opieki Zdrowotnej, a nie wezwania karetki pogotowia ratunkowego. W tym przypadku pacjent wybiera numer 41 34 465 03 lub 41 34 426 47 i prosi o transport do lecznicy wskazanej na zleceniu, które wystawił lekarz. Jeśli pacjent był w stanie zagrożenia życia, a miał problemy z oddychaniem, to decyzja o przewiezieniu go na Czerwoną Górę była zasadna – tłumaczy Marta Solnica.
Beata Szczepanek, rzecznik Świętokrzyskiego Oddziału NFZ również potwierdza zasadność takiego działania. – Zasada jest prosta, pacjent powinien zostać przewieziony do najbliższej placówki, która może mu udzielić pomocy, jednak ostatecznie decyduje o tym lekarz. Na jego decyzję mogło wpłynąć wiele czynników, na przykład fakt, że w Proszowicach pacjent nie uzyskałby należytej opieki, a szpital w Czerwonej Górze specjalizuje się w chorobach płuc – wyjaśnia Beata Szczepanek.
Co ciekawe, zupełnie inne zdanie ma konsultant biura Rzecznika Praw Pacjenta: – Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej, a dokładnie artykuł 41, ustęp 1, punkt 2, mówi, że pacjent powinien być przewieziony do n a j b l i ż s z e g o podmiotu leczniczego, udzielającego świadczeń we właściwym zakresie wynikającym z potrzeb zachowania ciągłości leczenia. Dlatego trudno jest zrozumieć opór lekarza, który podjął taką decyzję - mówi konsultant.
- Pacjent powinien zostać przewieziony do Proszowic bo po pierwsze: jest to miejsce leżące najbliżej jego miejsca zamieszkania, a po drugie: tam lekarze znają już jego historię choroby. Twardy przepis, który został przeze mnie przytoczony, lekarz zupełnie zbagatelizował i to jest niestety fakt. W sytuacji, gdy chodzi o zagrożenie ludzkiego życia, nie ma czasu na przepychanki i dochodzenie się, gdzie pacjenta zawieźć. Tutaj powinna być natychmiastowa reakcja, oczywiście z korzyścią dla pacjenta – tłumaczy konsultant.
Gdyby ktoś z Państwa spotkał się z podobną sytuacją, prosimy o kontakt z naszą redakcją.
[post_create] => 2019-10-23 10:28:04
[post_publish] => 2019-10-22 17:28:04
[post_autor] => 106
[post_img] => 3d9689cff2dd764a23948159b91268c7_XL
[post_img_autor] =>
[post_status] => 1
[sound_avatar] =>
[gallery_mode] => 1
[article_gallery_status] => 0
[article_view] => 4353
[post_featured_main] =>
[post_featured_category] =>
[post_img_credits] =>
[article_flag] =>
[article_label] =>
[article_alias] => lekarz-odmowil-przewiezienia-pacjenta-do-szpitala-w-ktorym-ten-sie-leczyl-rodzina-sama-go-tam-zawiozla-33564
[article_lektor] =>
[article_qr] => iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAu4AAALuAQMAAADL0wGJAAAABlBMVEX///8AAABVwtN+AAAACXBIWXMAAA7EAAAOxAGVKw4bAAAHG0lEQVR4nO2aS67kNgxFCXgBtSRv3UvyAgwobZGXpOt1OkFQqkwOB66yPkeaiJ8rm2EYhmEYhmEYhmEYhmHYl20fYbafZv7PbLtffz3sddk47se4X/dx2WybQ8LuacfjFTx48Evx/jrnjoDelF8z5mqXP6Ij19hbm8W/zgMPHvxC/H2cvTeP/STfHXONeGxx4nf3G9nxql2FawEPHvx38N7hsXuI/MrY/QpX4D6i29wGePDg/wf8mDaT7eisYx/WdnBpbgV18ODBfwc/fyqKZ/17D7ZJVqCXt9iy98rI/i/ye/DgwX8Gn6hWGP+nRxh48OAX45+mYB2rzVDejv3816Wwhz/4ZwMPHvyH8F71emJtgY/rpLfw7mLXpR144+UBfDyTd/DgwS/CRxC+Hpq040dK1JF7102wdmWxeO0KPHjw38GfITPrgw3TOT91dTR544wAXqJ2E8qO8irgwYNfh+8XRlKY8/7ISX7hOyRMR2S/cqGI4hHZT/Dgwa/F7zGo18m3OSDulCLjjmI5vUDglbynLwEPHvwX8Ffk2cMju7XXVkVXFj6nzb0ET2nAYeDBg/8CPoN1O+xHFsG7Z+GqmH1IBvDbYqGhXAA8ePAr8RK7zB5eIFLxOVhxulSwVm3fVjN+X5WDBw/+g3hfY4zxTqlKePqDNtdfM+RnoA+hGzx48Gvx5RR2RWcl4HPdvEnyyF4uYxs9H8+U/TDw4MGvxcdt7tZn7FK3HiKWyPaqGjsQysfHeIeDBw/+4/h0CjHkjNUqzw5vod5oG5VxK6j/MZSDBw/+Y3ip0x6TQ3+uAB5xuhYKqDsPeZBYTUPAgwe/EP+2hsdzyxJZ7kFxOiUuOYrYlVkrpcGDB78cP2vi4yFRP4StzK7r1bP1JN/dR00DDx78QvxrKESPnlNbVtHv3iLsue5jCHjw4JfiTeVw/lM+rhR7WpTXkXGHBxlxnaS5Gd7Bgwe/Dr+L/C5MH5b61Rhx2Pf59yyX8XYLNX44BfDgwX8c74Vxy72vBlUlXI6ipOzyII/g/8PngAcPfgV+pCZdx35avJrScz3i+w0LXjzGlRoZePDg1+Ffo1XHbnUTfFuc81csFIBKzyVxgQcP/kt4H6zS99B3VbWuS2E1bvcE3Kx/Di2N7GcoBw8e/Ar8PuLEyxVUUM9pI+ppocxq3XAmv03AwYMH/2H8rjMd5FeK0Drx4SMy2T4UxSv3DoDEavDgwa/E/4jOV5TIpYK1fPwlFSy3Fts45UYO8ODBr8ZbkM0V5iZ79e+qvC1L5NrLm1P4mSmABw/+03h5gdK0ZrPrV/PhifXoErWK6rxnGuEZfu9zwIMH/0H8riRaEpdkr2kVxX0HJUK3XSk9j0QdPHjwa/Gm/Lk5hYziceM0ZeuXyLGQymsP/ur9GcrBgwf/YfxevZldW6lbKox7eT3GaB4kvMrWMgDw4MGvxBfKO4RynSscxfUY/Ei7A5p69u+qcvDgwX8W/7ZQrmE64iFsjRDFZsckh7rV0/M/GXjw4D+C31OrOixrZ8s2D++bZ+EtPc/cu4bE3RN48OBX40X2iyUP4E7uATxi91n/LPPxyMIrxoMHD34lPtq2oTvh5I24P7JIz7d29kdKXC3Qh24GHjz41Xi17XniD0ELP4dWdSyJy1Rej4eKDR48+JX4OvFeGJfEFXVyOIDKzM8cPBc7YxuVvIMHD34lvgL4PdjL4VitYvymjtePs+/V9tA05QLgwYNfhm/XvF42T9uaPwgVrAX1zf2B4yuK52Dw4MGvxPshzt7mBc5cfIQ6Hcl2pd25g1FBHTx48IvxJpmqgnCLziPz8T1fvfcMPWxEeq654z2UgwcP/sN4r5OHBGfHuwMw0yWwsmvTnXCRVWN3AHjw4NfiTXOLpxRbYduswvtsjsFWWxtZaIMHD34t3qRfWRehLS+Ge7KtLDyHyDO0vYAHD3453rb+cYZHcR3xWK0Urxqc5LxPrhngwYNfiZ/jjleKy1PdOrcUtro/kAAmz3BIylZCYM2XgAcPfhHenYIOtr56jjZLl+Gvd68vZGZyFD43tS/w4MEvxudxjjM9cnDrSJ3LFNlvaw4lsvC/FbvAgwf/OXyE6Hmmda97NEexZW9+taFAHx3nY1cHePDgV+PTpnvwElnaV8u9rSrr5iNyV20N8ODBr8V7WzvxwdO/+HSjeQbfxpm594hCW4uDBw9+Md4P8abvr4YO+1Ex/tzkFIbaDhfFTLn3dApn3EyBBw9+Lb4DIvfWuj43Inb6jbr/zZTd7UyvAh48+G/gKwGfKI/OhU/P4Pn4vF3K+98M9ODBg/8ivmbsVTv7h1kdFWd/aI0stGuT4MGDX4ufPwrlGbstq+N2RVyv48xX35oWPww8ePCL8SMsnIKZae42NPfpLSRW997cEHjw4FfjMQzDMAzDMAzDMAzDMOwL9heNkT0fz3UAXgAAAABJRU5ErkJggg==
[article_description] => Czy lekarz karetki pogotowia ratunkowego, który przyjechał do ciężko chorego, miał prawo żądać przewiezienia go do szpitala odległego o 80 kilometrów, zamiast l...
[article_keywords] =>
[article_live_status] => 0
[article_category_id] => 1
[gallery_extra] =>
[article_sponsored] => 0
[article_story] => 0
[category_id] => 1
[category_parent] => 0
[category_name] => REGION
[category_ico] => ico-10.svg
[category_status] => 1
[category_alias] => region-1
[article_category_template] => 2
[article_category_sort] => 0
[article_category_description] => eeee
[article_category_keywords] => rrrr
[article_category_mainmenu] => 1
[article_category_num] => 15593
[ article_video_id] =>
[article_video_article_id] =>
[article_video_video_id] =>
[article_videos_id] =>
[file] =>
[render] =>
[thumbnail] =>
[video_title] =>
[video_desc] =>
[video_status] =>
[video_create] =>
[video_views] =>
[video_featured_main] =>
[video_featured_category] =>
[video_host] =>
[article_audition_id] =>
[article_id] =>
[audition_sound_id] =>
[audition_id] =>
[audition_sound_file] =>
[audition_sound_title] =>
[audition_sound_desc] =>
[audition_sound_duration] =>
[audition_sound_img] =>
[audition_sound_created] =>
[audition_sound_view] =>
[audition_sound_status] =>
[audition_sound_publish] =>
[audition_sound_size] =>
[audition_sound_sort] =>
[audition_title] =>
[audition_desc] =>
[audition_autor_id] =>
[audition_img] =>
[audition_status] =>
[audition_alias] =>
[audition_sort] =>
)
Czy lekarz karetki pogotowia ratunkowego, który przyjechał do ciężko chorego, miał prawo żądać przewiezienia go do szpitala odległego o 80 kilometrów, zamiast lecznicy położonej o 15 kilometrów od domu pacjenta? I to pomimo, że lekarze z tego drugiego szpitala prowadzili chorego i uczulali go, by w razie komplikacji zgłosił się właśnie do nich? – Wuj był w bardzo ciężkim stanie, wezwaliśmy karetkę, ale pan doktor nie chciał nam pomóc, był nieugięty – opowiada kobieta. Pytanie - dlaczego?
– Wujek leczył się już dwa i pół roku, miał raka płuc. Często brakowało mu powietrza i chociaż w domu miał odpowiednią aparaturę tlenową, to tego dnia jego stan był na tyle krytyczny, że sprzęt, którym dysponowaliśmy na miejscu nie pomógł mu. Wezwaliśmy karetkę pogotowia, przyjechał pan doktor i dwóch sanitariuszy, po zbadaniu stwierdzili, że pacjent musi zostać przewieziony do szpitala. Ale nie do Proszowic, gdzie się leczył, lecz odległej o... 80 kilometrów Czerwonej Góry - opowiada kobieta.
- Powiedzieliśmy lekarzowi, że mamy zaświadczenie od ordynatora ze szpitala w Proszowicach, że pacjent jest tam leczony i tam powinien zostać przewieziony, czyli dosłownie 15 kilometrów od domu wujka. Doktor, który przyjechał w karetce, stanowczo odmówił naszej prośbie. Powiedział, że nie zawiezie tam pacjenta, tylko do szpitala w Czerwonej Górze. Ostatecznie wuj podpisał podsunięte przez lekarza zaświadczenie, że odmawia przewiezienia go właśnie tam. Byliśmy bardzo zaskoczeni zachowaniem doktora. W końcu sami przewieźliśmy wuja do szpitala w Proszowicach, bo baliśmy się o jego zdrowie, a od Czerwonej Góry dzieliła nas godzina drogi. Niestety, wuj zmarł trzy dni po tym incydencie – dodaje słuchaczka.
O komentarz zapytaliśmy Martę Solnicę, dyrektorkę Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego. – Karetka ratunkowa zawozi pacjenta do najbliższego szpitala, oddziału ratunkowego lub szpitala wskazanego przez dyspozytora medycznego, a jeśli jest w niej lekarz, to on wskazuje szpital według schorzenia pacjenta. Zlecenie, o którym mówi rodzina pacjenta, czyli dokument wskazujący na konkretny szpital, dotyczy transportu sanitarnego Podstawowej Opieki Zdrowotnej, a nie wezwania karetki pogotowia ratunkowego. W tym przypadku pacjent wybiera numer 41 34 465 03 lub 41 34 426 47 i prosi o transport do lecznicy wskazanej na zleceniu, które wystawił lekarz. Jeśli pacjent był w stanie zagrożenia życia, a miał problemy z oddychaniem, to decyzja o przewiezieniu go na Czerwoną Górę była zasadna – tłumaczy Marta Solnica.
Beata Szczepanek, rzecznik Świętokrzyskiego Oddziału NFZ również potwierdza zasadność takiego działania. – Zasada jest prosta, pacjent powinien zostać przewieziony do najbliższej placówki, która może mu udzielić pomocy, jednak ostatecznie decyduje o tym lekarz. Na jego decyzję mogło wpłynąć wiele czynników, na przykład fakt, że w Proszowicach pacjent nie uzyskałby należytej opieki, a szpital w Czerwonej Górze specjalizuje się w chorobach płuc – wyjaśnia Beata Szczepanek.
Co ciekawe, zupełnie inne zdanie ma konsultant biura Rzecznika Praw Pacjenta: – Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej, a dokładnie artykuł 41, ustęp 1, punkt 2, mówi, że pacjent powinien być przewieziony do n a j b l i ż s z e g o podmiotu leczniczego, udzielającego świadczeń we właściwym zakresie wynikającym z potrzeb zachowania ciągłości leczenia. Dlatego trudno jest zrozumieć opór lekarza, który podjął taką decyzję - mówi konsultant.
- Pacjent powinien zostać przewieziony do Proszowic bo po pierwsze: jest to miejsce leżące najbliżej jego miejsca zamieszkania, a po drugie: tam lekarze znają już jego historię choroby. Twardy przepis, który został przeze mnie przytoczony, lekarz zupełnie zbagatelizował i to jest niestety fakt. W sytuacji, gdy chodzi o zagrożenie ludzkiego życia, nie ma czasu na przepychanki i dochodzenie się, gdzie pacjenta zawieźć. Tutaj powinna być natychmiastowa reakcja, oczywiście z korzyścią dla pacjenta – tłumaczy konsultant.
Gdyby ktoś z Państwa spotkał się z podobną sytuacją, prosimy o kontakt z naszą redakcją.