Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Mateusz Kaleta
Fot. Mateusz Kaleta
„Zbyt mocno uwierzyliśmy w swoje umiejętności”
Michał Gajos
2025 lutego 26, 11:24
To był niezwykle gorzki wieczór dla kieleckich kibiców. Piłkarze Korony odpadli z Pucharu Polski, przegrywając 0:2 z Ruchem Chorzów na etapie ćwierćfinału. Po meczu próbowali znaleźć powód tej bolesnej porażki. – Wydaje mi się, że dziś każdy musi zapytać siebie czy dał 120 procent na boisku. W końcówce Ruch pokazał jak bardzo zdeterminowanie bronił i nam chyba tego zabrakło – powiedział Wiktor Długosz. 

We wtorkowy wieczór gospodarze ugotowali w Kotle Czarownic napar, którego opary osłupiły Koroniarzy. Dwa niewykorzystane karne, multum zmarnowanych okazji. Kielczanie zaprezentowali inną twarz niż w dotychczasowych ligowych potyczkach.   

 – Nie wydaje mi się, aby to było spięcie. Zbyt mocno uwierzyliśmy w swoje umiejętności. Dobrze jest wierzyć w siebie, ale to nie może się przerodzić w taką nonszalancję i w pewnym sensie odpuszczenie ze strony mentalnej –  chciejstwa, biegania czyli tego, co nas cechowało. Za to nas kibice lubią, że walczymy jeden za drugiego i przede wszystkim jesteśmy drużyną. Dzisiaj od pierwszej minuty chcieliśmy wygrać ten mecz, lecz w inny sposób niż ten, którym robimy to w lidze. Chcieliśmy to zrobić po piłkarsku, a bez zaangażowania się po prostu nie uda – przyznał Bartłomiej Smolarczyk. 

Podopieczni Jacka Zielińskiego sami wywindowali sobie poziom trudności tego starcia do misji nie do przejścia. Choć ambitnie próbowali dorwać chorzowian, to co chwilę podkładali sobie nogi, marnując kolejne okazje.

– Cały czas wierzyłem i czułem po chłopakach, że jesteśmy w stanie to spotkanie wygrać. To nie jest tak, że po straconej bramce stwierdziliśmy, że będzie już bardzo ciężko. W przerwie było czuć w szatni, że wszyscy chcą się poprawić, bo nie graliśmy swojej piłki. Ten niestrzelony karny, te okoliczności na pewno nie sprzyjały. To był pierwszy raz w tym roku, gdy jako pierwsi tracimy gola. Nie wiem na tę chwilę co mam odpowiedzieć. Jesteśmy bardzo smutni i zawiedzeni, bo plany były zupełnie inne – dodał.

Puchar jest już dla kielczan historią. Piłkarze jak najszybciej muszą przyjąć to do wiadomości, wszak nadal czeka ich gra o najważniejszy cel sezonu – utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Pierwsza z 12 batalii o zrealizowanie tego zadania już w sobotę. Korona zagra w Mielcu ze Stalą.   

– To dobrze, że tak szybko jest ten mecz w Mielcu. Na pewno musi być ostra analiza tego spotkania w Chorzowie. Po niej będziemy skupieni na Stali. Musimy się zrehabilitować – stwierdził Wiktor Długosz.

CZYTAJ DALEJ

0.052 ms