Industria Kielce wygrała 39:33 ze Sportingiem Lizbona w meczu 13. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Pomimo wcześniejszych obaw, w składzie Żółto-Biało-Niebieskich na środowe spotkanie zabrakło tylko Alexa Dujszebajewa oraz Bekira Cordalji. Hiszpan w poprzedni czwartek doznał urazu mięśnia dwugłowego uda i czeka go ok. 6 tygodni przerwy, a Bośniak nie zmieścił się do kadry meczowej. Po dłuższej przerwie powrócił natomiast Piotr Jędraszczyk.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dynamicznie, czego można było się spodziewać. Sporting imponował spektakularnymi rzutami z drugiej linii, a Industria szukała gry na kole. Po 6 minutach było 5:5. Minutę później fantastyczną wkrętką popisał się Arkadiusz Moryto. Zdarzały się także błędy rywali. Jeden z nich widowiskowo wykorzystał Dylan Nahi bawiąc się z Andre Kristensenem w ciuciubabkę.
Pierwsza okazja na stworzenie przewagi pojawiła się w 10. minucie. Porkelson nie trafił rzutu karnego, lecz Industria nie odskoczyła, bo rzut Maquedy obronił bramkarz gości. Następna akcja mistrzów Portugalii została zablokowana, a Szymon Sićko wyprowadził Żółto-Biało-Niebieskich na dwubramkowe prowadzenie. Pomiędzy 12. a 13. minutą na boisku zrobiło się spore zamieszanie. Karą dwóch minut zostali ukarani Martim Costa oraz Christian Moga. Po pewnym wykonaniu siódemki przez Piotra Jarosiewicza, Industria powiększyła przewagę do trzech bramek.
W 18. minucie było już 13:9 dla zespołu z województwa świętokrzyskiego. Zaliczka regularnie się powiększała, dzięki gorszemu okresowi gry Portugalczyków. Po ok. 120 sekundach kielczanie byli już pięć bramek do przodu. Tuż po tym Klemen Ferlin popisał się fantastyczną interwencją, a po dłuższym rozegraniu Iskra rzuciła bramkę nr 15 w tym spotkaniu. Kiko Costa popełnił błąd kroków, a 20-krotni mistrzowie Polski się nie zatrzymywała. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa pewnie wykorzystali ten błąd i powiększyli prowadzenie do siedmiu bramek.
Ze względu na liczne pomyłki gospodarzy, przewaga zmniejszyła się z siedmiu do czterech bramek. Po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 20:16 dla Industrii.
Druga część, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się bardzo dynamicznie. Akcje nie trwały stosunkowo długo, a oba zespoły regularnie wymieniały się ciosami. Ok. 35 minuty spotkania nastąpiła lekka zadyszka ze strony obu zespołów, lecz po kilku chwilach wszystko wróciło do statusu quo. Kolejne minuty upływały pod znakiem gry bramka za bramkę. Zaliczka Industrii utrzymywała się na poziomie 5-6 trafień.
W 50. minucie spotkania Christian Moga otrzymał czerwoną kartkę za ostry atak na Jorge Maquedę. Przewaga kielczan nadal wynosiła od 4 do 6 bramek, a stan ten utrzymał się do końcowej syreny.
Trener Tałant Dujszebajew nie szczędził dobrych słów na temat swojej drużyny, podsumowując środowe starcie:
- To był niesamowity mecz, działo się w nim wszystko! Popełnialiśmy błędy, graliśmy dobrze. Chłopaki zaprezentowali się bardzo dobrze, biorąc także pod uwagę fakt gry bez Alexa [Dujszebajewa - przyp. red.] oraz z Arkiem Moryto na prawym rozegraniu. Mogę ich tylko pochwalić, bo od początku drugiej rundy wyglądają bardzo dobrze. Tylko teraz utrzymać gardę z pokory, żeby nie zawalić spotkania z Kolstad i trzymać podobny poziom.
- Nie patrzyliśmy na to spotkanie pod kątem odrabiania strat z Lizbony. Byliśmy skupieni na zdobyciu dwóch punktów, gdyż przed tym meczem mieliśmy tylko jedno oczko przewagi nad Sportingiem. Mam nadzieję, że mecz z Kolstad też będzie dla nas dobry. Jutro kibicujmy wszyscy Nantes [w czwartek Nantes gra z trzecim w grupie A Veszprem - przyp. red.]. - dodał Kirgiz.
Zadowolenia nie ukrywał także rozgrywający Żółto-Biało-Niebieskich - Aleks Vlah:
- Chłopakom należy się szacunek za fantastyczny mecz! Zagraliśmy równo od 1. do 60. minuty. Pojawił się okres 5-10 minut, w którym złapaliśmy zadyszkę, ale ogólnie TOP! Celem na to spotkanie było odrobienie starty z Lizbony i teraz skupiamy się na zwycięstwie z Kolstad. Mamy szanse na trzecie miejsce w grupie, ale musimy obserwować to, co będzie się działo w innych starciach. Możemy zacząć marzyć o naprawdę wspaniałych wynikach, ale kiedy gramy mecz przed naszymi kibicami, którzy są najlepsi na świecie, to jest o wiele łatwiej.
- Bracia Costa są niesamowici, równie skuteczni w ataku, jak i w obronie. Jednakże nasza obrona była dzisiaj bardzo dobra i kontrolowała cały mecz. Zawsze mówimy, że nie idziemy po tak wysoki wynik, ale kiedy wszystko dzieje się tak szybko, to łatwiej jest osiągnąć taki rezultat. - dodał Słoweniec.
Kielecki zespół ma już zapewnione co najmniej czwarte miejsce w tabeli na koniec fazy grupowej. Industria rozegra następne spotkanie w niedzielę o godzinie 12:30. Jej rywalem w ramach 22. serii Orlen Superligi będzie Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski.
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A