Do niecodziennej sytuacji doszło w meczu Korony Kielce z Jagiellonią Białystok. Jakub Łukowski zdobył najłatwiejszego gola w swoim życiu.
W 30. minucie gospodarze zapomnieli o grze fair play. Kyryło Petrow wybił piłkę na aut, bo na murawie leżał Marc Gual. Jagiellonia nie oddała piłki, czego spodziewali się „żółto-czerwoni”. Hiszpan, który chwilę wcześniej domagał się faulu, przeprowadził solową akcję. Wystawił piłkę do Fiodora Czernycha. Z nim poradził sobie Konrad Forenc, ale wobec dobitki Tomasa Prikryla był bezradny.
Kolejne minuty przyniosły przepychanki z obu stron. Kapitan gospodarzy – Taras Romańczuk, chciał błyskawicznie naprawić błąd kolegów. Po uzgodnieniach z trenerem i resztą zespołu, Jagiellonia „oddała” gola. Po wznowieniu Jakub Łukowski pobiegł w kierunku bramki i doprowadził do remisu.
– Nie widziałem całej tej sytuacji. Leżałem, nie wiedziałem, co stało się z piłką. Kiedy wstałem, to zacząłem biec na bramkę. Wiem, że to było nie fair, dlatego podjęliśmy drużynowo decyzję o oddaniu gola – powiedział Marc Gual w rozmowie z reporterem Canalu Sport w przerwie meczu.
Finalnie Korona przegrała 1:4.