Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
fot. Grzegorz Ksel
fot. Grzegorz Ksel
Utrzymanie przy zielonym stoliku? "Śmiech, absurd, głupota"
Damian Wysocki
2020 lipca 07, 07:49

Nie milkną echa pomysłu o przyspieszeniu reformy ekstraklasy i poszerzeniu jej do osiemnastu zespołów. Takie rozwiązanie uchroniłoby od spadku Arkę Gdynia i Koronę Kielce. – Niezależnie od tego, jakiego klubu miałoby to dotyczyć, ja mówię: śmiech, absurd, głupota. To zaprzecza jakiejkolwiek idei sportu – powiedział Mateusz Borek w "Misji Futbol", programie Onetu i Kanału Sportowego.

Według medialnych doniesień, w ostatnich dniach Krzysztof Zając, prezes Korony Kielce, razem z  rodziną Kołakowskich, właścicieli Arki Gdynia – a więc klubów, które obecnie żegnają się z elitą – próbowali namówić Cezarego Kuleszę z Jagiellonii Białystok do pomocy w lobbingu za wcześniejszym przeprowadzeniem reformy ESA34. Przy takim rozwiązaniu Korona i Arka zachowałyby miejsc w ekstraklasie, spadłby tylko ostatni ŁKS. Stawkę uzupełniłyby trzy najlepsze drużyny I ligi. 

Aby doszło do przyspieszenia reformy ligi, zgodę na to muszą wyrazić ekstraklasowe klubu, a później zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej. Na ten temat na antenie Weszło FM wypowiedział się Łukasz Wachowski, dyrektor departamentu rozgrywek PZPN.

– W PZPN-ie nie przekręcaliśmy polskiej piłki i nie przekręcimy. To na pewno kwestia, która rozpala wyobraźnię wielu kibiców. Mówię oczywiście o kwestii spadków w tym sezonie, ale myślę, że racjonalnie myślący i podchodzący do tego zagadnienia regulator, czyli Polski Związek Piłki Nożnej, nie robi ruchów, które będą, jak ja to nazywam, „zamknięciem jednych drzwi i otworzeniem pięciu kolejnych” – mówił Łukasz Wachowski.

– To na pewno byłby kolejny problem. Do tego zupełnie niepotrzebny problem. Dlaczego dwie, a dlaczego nie trzy? Dlaczego nie powiedzieliśmy tego wcześniej? Drugą sprawą jest to, że bardzo dużo do powiedzenia w tym temacie mają kluby i Ekstraklasa. Nie wiem, czy tam jest konsensus, ale na pewno jest szereg argumentów powodujących, że to będzie trudny do zrealizowania scenariusz. Nie chcę powiedzieć, że będzie tak, a nie inaczej. Wydaje mi się, że to nie jest takie proste zagadnienie, gdzie strzelamy palcami mówiąc: miały spaść trzy, a spadają dwie – uzupełniał dyrektor departamentu rozgrywek, z którego pełną wypowiedzią można zapoznać się TUTAJ.

Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie kluby odejdą jednak od systemu ESA37. Bardzo prawdopodobne, że zmagania zakończą się po 30. kolejce. Ma to związek z mocno napiętym terminarzem przyszłego sezonu. Pytanie, co w takim wariancie zrobi telewizja, która w kontrakcie opiewającym na 225 milionów ma zagwarantowane 296 meczów. W przypadku ESA30 będzie ich tylko 240. Ostateczne decyzje o kształcie rozgrywek zapadną do końca lipca.

CZYTAJ DALEJ

0.055 ms