Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Rosińska: Ciężko znaleźć słowa. Nawalamy nawet wtedy, kiedy wszystko mamy pod kontrolą
Damian Wysocki
2022 lutego 25, 23:20

– Ciężko znaleźć słowa, które wytłumaczyłyby nasze postępowanie w końcówce – powiedziała Marta Rosińska, rozgrywająca Suzuki Korony Handball po przegranym meczu z Piotrcovią Piotrków Trybunalski.

Piątkowe spotkanie w hali przy ulicy Krakowskiej przyniosło bardzo dużo emocji. Kielczanki zaliczyły świetny początek i po 12 minutach prowadziły 10:5. Później zaczęły się gubić w efekcie Piotrcovia schodziła na przerwę prowadząc 18:14. Podopieczne Pawła Tetelewskiego zdołały wrócić do gry. W finalnym fragmencie wyszły nawet na dwie bramki przewagi. Ostatnie trzy minuty przegrały jednak 1:3, a całe spotkanie 31:33.

– Zaczęliśmy super. Podejrzewam, że Piotrcovia nawet nie wiedziała na jakiej hali gra. Wszystko nam wychodziło. Potem wkradły się jakieś błędy. Zaczęliśmy wymyślać dziwne historie. Pozwoliliśmy odbudować się rywalkom. W drugiej połowie przegrywaliśmy już pięcioma golami, ale dziewczyny znowu pokazały charakter. Wyszliśmy na dwie bramki, ale pojawiły się kary, faule w ataku i za szybkie decyzje. Zamiast zachować spokój, to była nerwowość. To wszystko zemściło się na nas – tłumaczył trener Paweł Tetelewski.

– Zgubiłyśmy kontrakt w najważniejszym momencie. Przeciwniczki wykorzystały swoje doświadczenie. Ciężko znaleźć słowa, które wytłumaczyłyby nasze postępowanie w końcówce. Gra się jednak całe spotkanie. Powinnyśmy prowadzić stabilnie znacznie wcześniej – wyjaśniała Marta Rosińska.

– Mamy deja vu. Nie pierwszy raz zdarza się, że wychodzimy na wysokie prowadzenie. Zamiast uspokoić akcje, to często porywamy się z motyką na słońce. Kilka nieprzygotowanych pozycji, same podajmiemy sobie w nogi. Przeciwnik nas dochodzi, a my musimy się z tego dźwigać. Zabrakło chłodnej głowy. Chciałabym znać odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Ciężko pracujemy na treningach, ale w trakcie spotkań pojawia się nerwowość. Nawalamy nawet wtedy, kiedy wszystko mamy pod kontrolą – skwitowała rozgrywająca kieleckiej drużyny.

Suzuki Korona Handball zamyka superligową tabelę z ośmioma punktami straty do bezpiecznego Startu Elbląg. Z tym rywalem podopieczne Pawła Tetelewskiego zagrają na wyjeździe 12 marca po przerwie reprezentacyjnej. Cztery dni wcześniej kielczanki pojadą na pucharowe starcie do Kobierzyc.

CZYTAJ DALEJ

0.051 ms