Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Korona Kielce
Fot. Korona Kielce
Jedna dobra połowa nie wystarczy. Korona przegrywa z Motorem
Piotr Szczepanik
2 tygodnie temu

Korona Kielce przegrała na wyjeździe 2:0 z Motorem Lublin w spotkaniu 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Senza titolo 1

 

Pierwsze 10 minut w wykonaniu Złocisto-Krwistych było naprawdę dobre. Podopieczni Jacka Zielińskiego mieli przysłowiowy ciąg na bramkę, który w 7. minucie próbował sfinalizować Antonin, lecz jego przyzwoity strzał został zablokowany.

Jednakże później inicjatywę przejęli gospodarze. W 18. minucie biegnący lewą stroną boiska Filip Luberecki urwał się Bartłomiejowi Smolarczykowi, dośrodkował piłkę na pole karne, w które biegł Mbaye Jacques Ndiaye. Senegalczyk oddał precyzyjny strzał na bramkę i pokonał Xaviera Dziekońskiego.

Kwadrans później dobrą główką po rzucie rożnym popisał się Ivo Rodrigues, a chwilę później Korona została skarcona po raz drugi. Szybki atak lewą stroną przeprowadził rzeczony Rodrigues. Wstrzelił on mocno piłkę na pole karne, gdzie została zablokowana przez Marcela Pięczka. Jednakże utrzymała się w boisku, dopadł do niej Karol Czubak i pewnym uderzeniem strzelił drugą bramkę dla Dumy Koziego Grodu.

Taki stan rzeczy utrzymał się do końca pierwszej części spotkania, w której Koroniarze grali bardzo przeciętnie.

W drugiej połowie kielczanie ruszyli do ataku i to oni byli stroną dominującą, lecz początek należał do gospodarzy, którzy próbowali zagrozić bramce Dziekońskiego strzałem Ndiaye’a, ale trafił on prosto w ręce golkipera.

Kilka minut później, po wybiciu piłki z pola karnego, miękko dośrodkował Konrad Ciszek i Ivan Brkić musiał przenieść futbolówkę ponad poprzeczkę. W następstwie tej akcji z narożnika piłkę dograł Wiktor Długosz; Konstantinos Soteriou oddał strzał na bramkę, który fenomenalnie sparował Brkić. Mariusz Stępiński próbował dobić futbolówkę z woleja, lecz została ona zablokowana.

W 64. minucie Marcel Pięczek wrzucił piłkę na pole karne z autu. Przedłużył ją Soteriou, Antonin oddał strzał nożycami, dobił Stępiński, lecz i tym razem Brkić fantastycznie wyciągnął się jak struna i odbił piłkę za linię końcową. Stępiński jeszcze raz strzelił z woleja po rzucie rożnym, lecz uderzenie poleciało minimalnie ponad poprzeczką.

W późniejszym etapie meczu Korona stwarzała sobie kolejne sytuacje, lecz nie potrafiła ich sfinalizować. Było tak w ostatniej akcji meczu, gdy rzut wolny wykonał Martin Remacle. Futbolówka poszybowała w pole karne, główkował Marcel Pięczek, lecz Brkić znów interweniował.

Tak spotkanie podsumował trener Korony - Jacek Zieliński:

- Porażka, która bardzo boli, natomiast ja muszę pogratulować bardzo ważnego zwycięstwa drużynie Motoru. Myślę, że sami zgotowaliśmy sobie ten los, bo nasza niefrasobliwość w obronie w pierwszej połowie była kosztowna. Przy tych dwóch bramkach zachowywaliśmy się trochę jak dzieci we mgle. Słynęliśmy z tego, że ta defensywa była naprawdę bardzo solidna, dobrze broniliśmy dośrodkowań oraz pola karnego, a w dniu dzisiejszym były dwie sytuacje i straciliśmy dwie bramki. Do tego dołożyłbym słabe zbieranie drugich piłek, a to napędzało Motor. Natomiast po przerwie, po przegrupowaniu się oraz przejściu na grę dwoma napastnikami wyglądało to zdecydowanie lepiej, ale Brkić miał dzisiaj “dzień konia”, bronił wszystko, co było do obronienia. Wracamy bez punktów, rozczarowani, ale taka jest piłka.

Szkoleniowiec Złocisto-Krwistych odniósł się do obecności Simona Gustafsona w wyjściowej jedenastce:

- Gustafson przyszedł tu po to, żeby grać i nam pomóc. Trenuje z nami już przez dłuższy czas. Martin [Remacle - przyp. red.] zazwyczaj rozpoczynał w wyjściowej jedenastce, ale mamy trzech jakościowych środkowych pomocników. Dzisiaj postawiłem na Gustafsona i druga połowa pokazała, że mogła zagrać trójka obok siebie, natomiast ja sobie zdaję sprawę z tego, że to nie był jego najlepszy występ, ale dajmy mu jeszcze trochę czasu - to będzie dobry piłkarz.

Po raz kolejny Korona zagrała dwie bardzo nierówne połowy. O przyczynę tego został zapytany Zieliński:

- Gdybyśmy potrafili odpowiedzieć, to podejrzewam, że takie pytanie by nie padło, tylko by to inaczej wyglądało. Sami się zastanawiamy, z czego to może wynikać, bo mecze z Zagłębiem Lubin, Lechem Poznań oraz ten dzisiejszy pokazują dwie twarze tej drużyny. Jesteśmy jak Doktor Jekyll i Mister Hyde. Musimy coś z tym zrobić, rozmawialiśmy po meczu w szatni pod kątem następnego meczu z Termaliką, bo musimy tam mieć jedną, wyraźną i konkretną twarz i jestem przekonany, że tak będzie.

Obecnie Korona Kielce zajmuje 9. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 30 punktów, lecz sytuacja ta może się zmienić po niedzielnych spotkaniach. Złocisto-Krwiści rozegrają następny mecz w sobotę, 7 marca, o godzinie 14:45. Ich rywalem na Exbud Arenie będzie Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

Motor Lublin - Korona Kielce 2:0 (2:0)

Bramki: Ndiaye 18’, Czubak 34’

Żółte kartki: Ndiaye 30’, Najemski 49’, Ronaldo 76, Rodrigues 87’ - Rubezić 87’

Motor: Brkić - Stolarski, Najemski (Bartos 72’), Matthys, Luberecki (Meyer 82’) - Łabojko (Samper 72’) - Ndiaye (Santos 72’), Wolski, Rodrigues, Ronaldo, Czubak (Dadaszow 82’)

Korona: Dziekoński - Smolarczyk (Rubezić 46’), Soteriou, Pięczek - Zwoźny (Remacle 46’), Gustafsson (Davidović 72’), Svetlin, Ciszek - Długosz (Niski 89’), Antonin (Cebula 72’) - Stępiński

Sędzia: Damian Kos (Wejherowo)

Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A

CZYTAJ DALEJ

0.053 ms